W pewnym cichym lesie, pod mchem i liśćmi, mieszkał mały królik o imieniu Kiko. Miał miękkie uszy, białe futerko i… bardzo głośne myśli.
Gdy Kiko się bawił – myślał. Gdy jadł marchewkę – myślał. Nawet kiedy zamykał oczy do snu, jego myśli wciąż krzyczały:
– Co będzie jutro?
– Czy zdążę się pobawić z jeżem?
– A jeśli zapomnę schować marchewki?
– A jak zasnę i przegapię coś ważnego?
Myśli w jego głowie tańczyły jak piórka na wietrze. Skakały, kręciły się, nie dawały mu spokoju.
Pewnego wieczoru, kiedy księżyc wspiął się na niebo, Kiko próbował zasnąć, ale jego myśli znów zaczęły szeptać, a potem wrzeszczeć. Królik wstał z posłania i postawił cicho łapki na miękkim mchu.
W norce było ciemno i cicho, ale jego głowa nadal pełna była wirujących myśli. Spojrzał w górę – przez małe okienko widać było gwiazdy. Z westchnieniem wysunął się na zewnątrz. Noc pachniała igliwiem i ciszą. Księżyc świecił jasno, a nocne zwierzęta spały, pochrapując cichutko w swoich kryjówkach.
Tylko jedna istota nigdy nie spała nocą – stara sowa, pani Sosenka, która mieszkała wysoko w dziupli starego dębu. Była najmądrzejszą mieszkanką lasu. Wszyscy wiedzieli, że zna odpowiedzi na pytania, których nawet nie zdążysz zadać.
Kiko przystanął pod dębem, spojrzał w górę i cicho zawołał:
– Pani Sowo… jesteś tam?
Z dziupli wychyliła się para błyszczących oczu. Po chwili rozległ się spokojny, melodyjny głos:
– Witaj, Kiko. Co cię sprowadza w środku nocy?
– Nie mogę spać… moje myśli są zbyt głośne – szepnął królik, tuląc uszy.
Sowa zamrugała powoli i kiwnęła głową, zapraszając go bliżej.
– Sowo, moje myśli są takie głośne, że nie mogę spać – poskarżył się.
Sowa uniosła brew i powiedziała spokojnie:
– Kiko, myśli są jak wiatr. Gdy je gonić – szaleją. Ale jeśli je posłuchać i puścić wolno – cichną.
– Ale jak to zrobić? – zapytał królik z ziewnięciem.
– Połóż się wygodnie, zamknij oczka – powiedziała sowa łagodnie, przekrzywiając głowę. – Weź głęboki oddech… i wyobraź sobie, że siedzisz na miękkiej łące, a nad tobą unosi się niebo pełne chmurek.
Kiko zamrugał oczkami, jakby już widział tę łąkę.
– Każda twoja myśl – ciągnęła dalej sowa – to właśnie taka mała chmurka. Jedna może być szara i ciężka, inna lekka jak piórko, a jeszcze inna kolorowa jak watka cukrowa. Patrz na nie tylko przez chwilkę… i pozwól im płynąć dalej, jakby popychał je ciepły, spokojny wiaterek. Nie próbuj ich łapać. Nie oceniaj. Nie martw się, że przychodzą. Po prostu patrz, jak odpływają.
– A jeśli jedna zostanie zbyt długo? – zapytał szeptem królik.
– Wtedy weź jeszcze jeden głęboki oddech – uśmiechnęła się sowa – i przypomnij sobie, że to tylko chmurka. Nawet najciemniejsza z nich w końcu znika. A za nią zawsze wychodzi słońce… albo spokojny sen.
Kiko wrócił do swojej norki. Położył się, przykrył uszy kocykiem i zaczął wyobrażać sobie chmurki. Jedna była w kształcie marchewki – „To myśl o jutrzejszym śniadaniu”. Druga przypominała jeża – „To myśl o zabawie”. Trzecia była tylko biała i puszysta – „To chyba nic ważnego”.
Chmurki płynęły powoli, a w głowie Kiko robiło się coraz ciszej. Myśli przestawały krzyczeć. Zaczęły szeptać. Potem zamilkły całkiem.
A królik? Zasnął spokojnie, pierwszy raz od wielu dni. Śniły mu się ciche łąki i delikatny wiatr, który niósł jego myśli daleko, daleko…

przesłodka bajka! bardzo wartościowa ☺️
Świetna bajka dla mojego rozbrykanego nocnego marka 🙂
Super bajka do snu 😇
Fantastyczna bajka, jestem przekonana o jej uzdrawiających właściwościach przy ADHD. Cudo!
Piękna bajeczka do snu. ☺️