Za siedmioma wzgórzami i jedną bardzo wysoką palmą mieszkał mały tyranozaur o imieniu Reks. Miał ostre ząbki, krótkie łapki i… naprawdę wielką złość w środku.
Reks był miły i lubiany, ale gdy coś szło nie po jego myśli, w jego brzuchu zaczynała się burza złości. Najpierw marszczył brwi, potem stukał ogonem w ziemię, aż w końcu ryczał tak głośno, że ptaki uciekały z drzew!
– To moje! Oddaj! – krzyczał na diplodoka Damiana, kiedy ten przypadkiem dotknął jego kamyka.
– Nie chcę czekać! Natychmiast! – tupał, gdy musiał stanąć w kolejce po liściaste ciasteczko.
Przyjaciele bali się bawić z Reksem, bo nigdy nie wiedzieli, kiedy rozpęta się jego burza. A Reks? Reks czuł się coraz bardziej samotny.
Pewnego dnia Reks wybrał się na łąkę, gdzie bawiła się Stega – spokojna, uśmiechnięta stegozaurzyca z kolorowymi kolcami na grzbiecie.
– Hej, Stego! Zagramy w skakanie przez pnie?
– Pewnie! Ale po kolei, dobrze? – uśmiechnęła się Stega.
Grali radośnie, dopóki Reks nie potknął się i wpadł w błoto.
– Grrrr! To wszystko przez ten pień! I przez ciebie! – ryknął wściekły. Ogonem rozbryzgał błoto na wszystkie strony.
Stega stała nieruchomo. Nie krzyczała. Nie tupnęła.
Zamiast tego… usiadła i zaczęła oddychać głęboko.
Wdech… wydech. Wdech… wydech.
Reks patrzył zdziwiony.
– Co ty robisz? – warknął.
– Uspokajam burzę w brzuchu. Też ją czasem mam, wiesz? Ale wiem, jak ją zatrzymać – odpowiedziała spokojnie.
– Naprawdę masz taką burzę jak ja? – zdziwił się Reks.
– Każdy ją czasem ma. Ale można ją wyciszyć. Posłuchaj.
Stega położyła łapkę na serduszku i powiedziała:
– Kiedy czuję złość, mówię sobie:
„Moje uczucia są ważne.”
„Złość minie, jeśli dam jej czas.”
„Oddycham głęboko, aż poczuję spokój.”
Reks spróbował. Najpierw cicho. Potem odważniej.
Wdech… wydech.
– Moje uczucia są ważne – powtórzył.
Coś się zmieniło. Burza jakby osłabła. Serce już nie biło jak bęben. Ogon nie chciał już tupać.
– To… działa! – wykrzyknął.
– Zawsze działa – uśmiechnęła się Stega. – I pamiętaj: możesz też mówić, co czujesz. Zamiast krzyczeć.
Reks kiwnął głową. Następnym razem, gdy coś go zezłościło, nie ryknął. Powiedział:
– Jestem zły, bo chciałem wygrać. Potrzebuję chwili.
I usiadł. Oddychał. A potem… uśmiechnął się. Bo burza przeszła. A przyjaciele zostali.
Złość to normalne uczucie. Każdy ją czasem czuje. Ale zamiast krzyczeć czy tupać, można ją nazwać i uspokoić. Wdech… wydech… I znów świeci słońce.

Wszystkie bajki są wspaniałe. Cudownie się je czyta i mają jasny przekaz. Uwielbiamy przed snem czytać te bajeczki i opowiastki.
Liwia z mamą
Wspaniale było ujrzeć i przeczytać nową bajkę o dinozaurach! I ten moral! Dziękujemy, Filipek z mamą.
Bardzo się cieszymy! 😊❤️