Kotek, który mówił „nie”, czyli opowieść o tym, że troska o siebie to nic złego


W małym miasteczku, w domku pod wielkim dębem, mieszkał kotek o imieniu Felek. Felek miał miękkie, bure futerko z białą łatką na czole, puszysty ogonek i bardzo dobre serce.

Wszyscy w okolicy wiedzieli, że można na niego liczyć. Gdy ktoś potrzebował pomocy – biegł do Felka. Gdy ktoś był smutny – szedł do Felka. Gdy ktoś chciał się bawić – wiadomo, kogo wołał. Felek nigdy nie odmawiał.

– Felek, pomożesz mi znaleźć dżdżownicę na obiad? – prosił pan Kret.
– Jasne! – odpowiadał kotek i rzucał się w krzaki.

– Felek, zbudujemy razem domek z klocków? – pytała Myszka Tola.
– Oczywiście! – mówił Felek, choć właśnie układał się do drzemki.

Z czasem wszyscy się przyzwyczaili, że Felek zawsze mówi „tak”. A kotek? Kotek coraz częściej miał ochotę powiedzieć coś innego, ale nie wiedział, czy może. Przecież nie chciał nikogo zasmucić…

Pewnego ranka Felek obudził się bardziej zmęczony niż wtedy, gdy zasypiał. Oczka miał zaspane, łapki bolały go od ciągłego biegania, a serduszko biło jakby trochę szybciej.

Spojrzał na siebie w lustrze. Nie wyglądał jak dawniej.

– Chciałbym… po prostu poleżeć. Nie robić nic. – mruknął smutno i położył się w hamaku pod drzewem.

Ale wtedy… zleciała sroczka Zosia.

– Felku, Felusiu! Zgubiłam koralik! Pomożesz mi go znaleźć?

Felek już otwierał pyszczek, żeby powiedzieć „tak”, jak zwykle… ale wtedy jego łapka zaczęła lekko drżeć. Serce zabiło szybciej. Coś w środku mówiło: Nie dasz już rady dziś pomagać, musisz odpocząć.

Zebrał więc odwagę i powiedział spokojnie:

– Zosiu, bardzo bym chciał ci pomóc, ale jestem zmęczony. Dziś muszę odpocząć.

Zosia aż zatrzepotała skrzydełkami.
– Och… rozumiem. Może znajdę go sama albo z Julkiem. Odpocznij, Felusiu.

I odleciała.

Felek poczuł, że jego serduszko bije spokojniej. Tak… powiedział „nie” – i nic strasznego się nie stało! Zosia się nie obraziła. Ba! Jeszcze mu współczuła.

Po południu przyszedł jeżyk Julek.

– Felek! Chodź! Gramy w berka!

– Dziękuję, Juleczku, ale dziś nie chcę się bawić. Potrzebuję chwili tylko dla siebie. Może jutro?

Jeżyk zamyślił się i… uśmiechnął.

– Jasne, kotku. Jutro też jest dzień!

I poszedł dalej.

Wieczorem, gdy zapadał zmrok, Felek spojrzał w niebo i poczuł coś, czego dawno nie czuł – spokój.

Nie było w nim już zmartwienia, że kogoś zawiódł. Nie było niepokoju, że ktoś się pogniewa. Bo zrozumiał coś bardzo ważnego:

Mówienie „nie” nie znaczy, że jesteś niegrzeczny. Znaczy, że słuchasz siebie.

Od tej pory Felek częściej mówił to, co naprawdę czuł. Gdy miał siłę i ochotę – pomagał. Gdy był zmęczony – odpoczywał. Gdy nie miał ochoty – grzecznie odmawiał.

A jego przyjaciele? Pokochali go jeszcze bardziej. Bo zrozumieli, że każdy ma prawo do swojego „nie”, tak samo jak do „tak”.

A kiedy sami byli zmęczeni – też zaczęli mówić „nie”. I nikt się już nie dziwił. Bo przecież dbanie o siebie… to coś bardzo ważnego.


Masz prawo powiedzieć „nie”. Gdy jesteś zmęczony, gdy czegoś nie chcesz, gdy coś ci nie pasuje – możesz to powiedzieć. I to nic złego. Bo każdy z nas zasługuje na odpoczynek, szacunek i spokojne serce.

Redakcja

Miłośnicy tworzenia bajek dla dzieci w każdym wieku. Tworzymy jedyny w swoim rodzaju zbiór bajek do czytania. Jeśli podoba Ci się to, co robimy, obserwuj nas na Instagramie i daj znać, że z nami jesteś! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *