O pingwinie, który szukał przyjaciela

Na samym końcu świata, tam gdzie lód jest miękki jak wata cukrowa, a wiatr śpiewa delikatne melodie pośród śnieżnych pagórków, mieszkał sobie mały pingwin o imieniu Polo.

Polo był bardzo ciekawski. Kochał przygody i uwielbiał robić różne rzeczy – ślizgać się na brzuchu, budować igloo i rzucać się śnieżkami. Ale była jedna rzecz, której nie miał, a której pragnął najbardziej na świecie – przyjaciel.

Codziennie rano Polo wychodził z norki, rozglądał się po okolicy i wzdychał: – Ale by było wesoło, gdybym miał kogoś, z kim mógłbym się bawić…

Choć mieszkał w pobliżu innych zwierząt, nie znał ich zbyt dobrze. Bał się podejść. Myślał, że nie będzie miał nic ciekawego do powiedzenia, albo że nikt nie będzie chciał się z nim zaprzyjaźnić. Czasem robił krok do przodu… ale zaraz się wycofywał.

Tego dnia jednak coś się zmieniło. Polo spojrzał w niebo, gdzie przelatywały ptaki, i przypomniał sobie słowa swojej babci: – Jeśli chcesz mieć przyjaciela, spróbuj najpierw sam nim być.

To zdanie wleciało mu do serduszka jak ciepły promyk i zrobiło tam małe „puk-puk”.

– No dobrze – postanowił pingwinek. – Spróbuję!

Najpierw spotkał fokę Filipa, który wylegiwał się na lodowej platformie.

– Cześć! – zawołał Polo. – Może chciałbyś się ze mną poślizgać?

– Oj, bardzo bym chciał – zamruczał Filip. – Ale właśnie po obiedzie uciąłem sobie drzemkę. Może jutro?

Polo uśmiechnął się, choć trochę mu było smutno. – W porządku! To do jutra!

Nie poddał się. Poszedł dalej.

Na śnieżnej polanie zobaczył ptaszynkę Nelę, która mozolnie lepiła bałwanka.

– Hej! Wygląda świetnie! – zawołał. – Chcesz, żeby ci pomóc?

Nela spojrzała zaskoczona, ale po chwili się rozpromieniła. – Jasne! Samemu ciężko przykleić mu skrzydełka z gałązek!

Polo natychmiast zabrał się do pracy. Ulepili razem bałwanka-pingwina z uśmiechniętą buzią i dziobem z marchewki. Potem zaczęli się bawić w berka, zjeżdżać z górki i udawać, że śnieżne kulki to magiczne eliksiry z Arktycznego Królestwa.

Kiedy już słońce zaczęło chować się za lodowy horyzont, Nela powiedziała: – Polo, jesteś bardzo fajny. Chcesz się jutro znowu pobawić?

– Bardzo chcę! – aż podskoczył z radości.

Nazajutrz Polo przyniósł dwa kubeczki z gorącym lodowym mlekiem z pianką i podzielił się z Nelą. Ale to nie był koniec niespodzianek.

Na placu zabaw pojawił się niedźwiadek polarny Leon. Stał trochę z boku i patrzył, jak się bawią.

– Chcesz do nas dołączyć? – zapytała Nela.

Leon pokiwał głową i dołączył. Był trochę nieśmiały, ale Polo podsunął mu kubek z mlekiem i powiedział: – Każdy może być naszym przyjacielem!

Po chwili wszyscy śmiali się razem, tocząc wielką śniegową kulę.

W kolejnych dniach do zabaw dołączały kolejne zwierzątka: morska wydra Zosia, renifer Rolo, a nawet krab Stefan, który rzadko wychodził z wody.

Polo już nie czuł się sam. Jego serce było teraz pełne — nie z powodu wielkich przygód, ale dlatego, że miał kogoś, z kim mógł je dzielić.

W zimowe wieczory przy ognisku z blaskiem zorzy polarnej nad głową wszyscy siadali blisko siebie, słuchali opowieści babci pingwina i wiedzieli jedno:

Przyjaźń zaczyna się od odwagi i od serca, które jest gotowe się otworzyć.

A kiedy ktoś zapyta cię: „Jak znaleźć przyjaciela?” — pamiętaj o słowach babci Polo: „Zacznij od prostego: Cześć, chcesz się pobawić?”.

Redakcja

Miłośnicy tworzenia bajek dla dzieci w każdym wieku. Tworzymy jedyny w swoim rodzaju zbiór bajek do czytania. Jeśli podoba Ci się to, co robimy, obserwuj nas na Instagramie i daj znać, że z nami jesteś! :)

1 comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *