Żabka, która słuchała serca innych

W zielonej dolinie, nad spokojnym stawem, mieszkała mała żabka o imieniu Zosia. Była malutka, miała błyszczące oczka i bardzo długie, zwinne łapki. Umiała skakać najwyżej ze wszystkich młodych żabek, ale miała też coś jeszcze – umiała słuchać.

Nie tylko słów.

Zosia potrafiła słuchać serca.

Kiedy ktoś był smutny, ona to czuła.
Kiedy ktoś się bał, jej małe żabie serduszko zaczynało bić szybciej razem z nim.

Pewnego ranka Zosia usłyszała ciche pochlipywanie. To była ważka Lena. Siedziała na liściu lilii i ocierała łezki skrzydełkiem.

— Co się stało? — zapytała delikatnie żabka, przysiadając obok.

— Wszyscy mówią, że latam za wolno — wyszeptała ważka. — A ja się staram…

Zosia nic nie powiedziała. Po prostu słuchała. Patrzyła Leni w oczy i czekała.

Po chwili ważka odetchnęła głęboko.

— Dziękuję, że mnie wysłuchałaś — powiedziała ciszej. — Teraz czuję się lżej.

Zosia uśmiechnęła się. Wiedziała, że czasem najlepszą pomocą jest bycie obok.

Kilka dni później nad stawem rozpętała się burza. Mały ślimak Franek schował się pod kamieniem i trząsł ze strachu.

— Burza jest taka głośna! — pisnął.

Zosia usiadła obok niego.

— Ja też czasem się boję — przyznała cicho. — Ale możemy bać się razem.

I siedzieli tak, słuchając deszczu. Franek przestał drżeć. Czuł, że nie jest sam.

Wieść o żabce, która słucha serca innych, szybko rozeszła się po całej dolinie. Przybiegła nawet kaczka Hela, która pokłóciła się z przyjaciółką.

— Ona mnie nie rozumie! — narzekała na przyjaciółkę.

Zosia znów słuchała. Usiadła tuż obok kaczki, tak blisko, żeby Hela czuła jej obecność, ale nie na tyle blisko, by ją przytłoczyć. Patrzyła na nią uważnie swoimi błyszczącymi oczkami i lekko kiwała głową, żeby pokazać, że rozumie każde słowo. Nie przerywała, nawet kiedy bardzo chciała coś dodać. Nie mówiła, co Hela powinna zrobić ani kto ma rację. Nie oceniała. Pozwalała, by słowa płynęły jak spokojna woda w stawie.

A gdy kaczce głos zaczął drżeć, Zosia delikatnie dotknęła jej skrzydełka swoją małą łapką. Była cierpliwa i cicha jak wieczorny wiatr. I właśnie dzięki temu Hela poczuła, że jej zmartwienie staje się trochę mniejsze, jakby ktoś zdjął z jej serca ciężki kamyk. Zosia po prostu była – cała uwagą, spokojem i życzliwością.

Po chwili kaczka westchnęła.

— Może… może ja też jej nie wysłuchałam? — zastanowiła się.

I wtedy zrozumiała coś bardzo ważnego. Uśmiechnęła się i szybko pobiegła do przyjaciółki.

Od tego dnia mieszkańcy stawu zaczęli robić coś niezwykłego. Kiedy ktoś mówił — inni słuchali. Patrzyli na siebie uważnie. Czekali, aż druga osoba skończy. Starali się zrozumieć, co czuje jej serce.

A Zosia?

Wieczorem, gdy księżyc odbijał się w wodzie, mała żabka usiadła na swoim ulubionym kamieniu. Jej serduszko biło spokojnie i ciepło.

Bo wiedziała, że kiedy słuchamy serca innych, świat staje się cichszy, łagodniejszy i bardziej przyjazny.

A w takiej ciszy najłatwiej zasnąć.

I właśnie w takiej ciszy zasypiał cały staw.

Redakcja

Miłośnicy tworzenia bajek dla dzieci w każdym wieku. Tworzymy jedyny w swoim rodzaju zbiór bajek do czytania. Jeśli podoba Ci się to, co robimy, obserwuj nas na Instagramie i daj znać, że z nami jesteś! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *